- Co. Ty. Na. Miotający. Piorunami. Młot. Thora. Sobie. Wyobrażasz? - Skipper gwałtownie odsunęła się od Dagura i spojrzała na niego ze złością. - To, co właśnie próbowałeś zrobić było ochydne, obrzydliwe i żałosne.
- Żałosne? O co ci chodzi! Po prostu chciałem cię pocałować! Czy właśnie nie tego chciałaś, podszywając się pod Czkawkę? Zbliżyć się do mnie?
- No i tu właśnie zaczyna się ta żałosna część - dziewczyna z głośnym westchnieniem przewróciła oczami. - Podszywałam się pod Czkawkę, bo potrzebuję dostać tego smoka, a nie ze względu na ciebie. Więc albo teraz mi go grzecznie oddasz, albo sama go sobie zabiorę! - warknęła, przyciskając mu ostrze sztyletu do gardła.
Dagur głośno przełknął ślinę.
- Ale ja... Moja Nocna Furia... I Czkawka... I...
- To co mam zrobić? Oddasz mi ją, czy mam najpierw poderżnąć ci gardło, a potem ją sobie wziąć?
- Chwila moment... Powiedziałaś ją, a nie jego... W takim razie... - Skipper mogłaby przysiądz, że nad głową Dagura na moment zapaliła się mała żaróweczka. - A więc są dwie Nocne Furię! Będę mógł je rozmnożyć i stworzyć całą armię Nocnych Furii!
- No tego to nie przewidziałam... - mruknęła Skipper, cały czas przyciskając ostrze sztyletu do gardła Dagura, który zdawał się wogóle tego nie zauważać. - Oddaj mi smoka po dobroci, albo...
- Albo co? - Dagur uśmiechnął się wrednie, jednym ruchem ręki wyrywając jej sztylet i rzucając go dalego poza zasięg dziewczyny. - Nie masz już broni, twój smok jest ranny. Myślisz, że nagle z nieba zleci Czkawka, który obserwował całe wydarzenie, krążąc nad wyspą na swojej Nocnej Furii i zaatakuje?
- Tak - dziewczyna odpowiedziała mu takim samym, wrednym uśmiechem. - Dokładnie tak myślę.
Dagur prychnął i chyba chciał coś jeszcze powiedzieć, jednak dokładnie w tym momencie za jego plecami wybuchła kula plazmy, rzucając go na ziemię.
- Witaj Dagurze, miła niespodzianka, prawda? - Czkawka uśmiechnął się ironicznie, zeskakujac na ziemię ze smoka. Ten uśmiech jednak szybko znikł z jego twarzy, zastąpiony przez wyraz zaniepokojenia, gdy podbiegł do dziewczyny i delikatnie wziął ją na ręce. - Nic ci nie jest?
- Oprócz urażonej dumy? Chyba nic... - dziewczyna uśmiechnęła się słabo, lekko skrępowana. - Nie jestem dla ciebie za ciężka ani nic?
- No co ty, nie przejmuj się, w porównaniu z moją przyjaciółką Astrid, jesteś leciutko jak piórko - Czkawka uśmiechnął się i posadził dziewczynę na grzbiecie Szczerbatka, który cicho parsknął, jednak poza tym nie wykazywał żadnych oznak sprzeciwu.
- Masz jej pilnować, Szczerbata Mordko, rozumiemy się? Zaprowadź ją prosto do wioski, a potem poleć po Stoika, potrzebujemy jego pomocy, jeśli chcemy uratować Błyskawicę - zwrócił się do smoka, drapiąc go za uchem. - No leć już, na co czekasz! Ja sobie poradzę, ty zaopiekuj się Skipper!
fajne XD
OdpowiedzUsuńnajlepsze z Czkawką oczywiście :3
hahaha XD czy Czkawka sugeruje, że Astrid jest ciężka? XD
Astrid to tłusty hipopotam, który ma rozdwojenie jaźni i nie umie powstrzymać popędu sexualnego, więc najpierw bije Czkawkę, że niby go nie lubi a potem go całuje ;)
UsuńNo dokladnie! Powodzenia dalej kochana, ^^.pysia
OdpowiedzUsuńDziękuje Pysiaczku ;3
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńBoskie!
UsuńTylko za krótkie jak dla mnie....
I przepraszam, że tak późno piszę, ale miałam mnóstwo pracy i jeszcze pisałam mój nowy rozdział, więc... Tak, przepraszam.
Super to z Czkawką! A Astrid jest głupim grubasem :)
Pozdrawiam, weny życzę i czekam na next,
Spite
Dziękuje :3 Krótkie niestety musi być, bo czasu nie mam, ale za to rozdziały pojawiają się (mam nadzieję) w miarę często ;)
Usuń