#1
BUM! Skipper z głośnym hukiem wylądowała na wyspie, przy okazji łamiąc kilka drzew i podpalając niezły kawał lasu. Syknęła, gdy poczuła gwałtowny ból w kostce, na którą upadła, jednak podciągnęła się na sterczącej obok gałęzi drzewa i dzielnie stanęła na nogach. Teraz priorytetem było odnalezienie Błyskawicy, która została zestrzelony z nieba przez Albrechta Perfidnego i jego Łupieżców. Skipper nie wiedziała, czemu ją zaatakowali, była jednak pewna, że to nie ona była celem ataku i po prostu zaszła pomyłka. Skąd ta pewność? Łupieżcy celowali do niej z okrzykiem "Poddaj się, Czkawko i oddaj nam Nocną Furię!" Cóż, nie miała pojęcia kim jest ten Czkawka, ale smoka na pewno nie miała zamiaru im oddawać, szczególnie, że przez tą ich pechową pomyłkę Błyskawica została ranna.
Czkawka, Czkawka, Czkawka... Wiedziała, że skądś zna to imię, nie mogła jednak skojarzyć skąd. Widocznie on również miał Nocną Furię i dlatego wzięli ją za niego. No ale żeby nie rozpoznać, że to leci ktoś inny?!
Dziewczyna jęknęła i z trudem zrobiła kilka kroków w kierunku w którym, jak jej się wydawało, spadła jej smoczyca. Pęknięta kostka mocno dawała jej się we znaki, siniaki na całym ciele również nie pomagały, strach był jednak silniejszy. Co, jeśli Błysk coś się stało?
Potknęła się o korzeń i upadła, rozcinając sobie kolano o ostry, wystający z ziemi kamień. Krzyknęła z bólu i od razu zakryła sobie usta rękami. Nie może wydawać z siebie żadnych głośnych dźwięków, bo nawet nie wie, czy nie wylądowała przypadkiem na wyspie Łupieżców. Jeśli ktoś ją znajdzie, nie będzie już tak kolorowo. Łupieżcy wypatroszą Błyskawicę, a jej odetną głowę i nabiją na pal, tak jak zrobili to z głowami jej przybranych rodziców. Ona nie może tak skończyć.
Nagle w przerwach między drzew mignęła jej czarna sylwetka Nocnej Furii. Dziewczyna wydała z siebie dziwny odgłos, który jednocześnie mógł być westchnieniem ulgi i chisterycznym śmiechem. A więc jej smoczyca żyje i najwyraźniej ma się dobrze! A tak się o nią martwiła!
- Błysk! - krzyknęła i zaczęła machać rękami, aby smok ją zauważył. W tej chwili zapomniała nawet o Albrechcie i jego Łupieżcach. - Choć tu do mnie! Mój dzielny, kochany smoczek!
Spomiedzy drzew z cichym skrzekiem wybiegła Nocna Furia. Nie była to jednak Błyskawica. Stojący przed nią smok był większy. Dużo większy.
Podciągnęła się na wystającym z ziemi korzeniu i spróbowała wstać. Chociaż z bólu łzy cisnęły się jej do oczu, nie zrezygnowała. Wiedziała, że jeśli będzie leżeć, kiedy smok ją zaatakuje, nie ma najmniejszych szans na przeżycie.
W chwili kiedy smok ruszył w jej kierunku z postawionymi uszami, delikatnie machając skrzydłami, jakby chciał zerwać się do lotu, jakiś chłopak wbiegł pomiędzy nich. Był dosyć wysoki i szczupły, ubrany w skórzaną zbroję. Miał miły uśmiech, na zielone oczy opadały brązowe kosmyki włosów, a na nosie widniało kilka uroczych piegów.
- Ej, Szczerbek, kolego, jak ty się zachowujesz! Spuszczę cię na chwilę z oka i już są jakieś kłopoty - podszedł do smoka i podrapał go pod szyją, aby trochę go uspokoić. Gdy ten stał już spokojnie na miejscu z miną, jakby ktoś właśnie odebrał mu nową zabawkę, chłopak uśmiechnął się przepraszająco do dziewczyny. - Wybacz, zwykle się tak nie zachowuje, nie wiem, co mu odbiło. Nie chciał zrobić ci krzywdy, po prostu jakby coś w twojej osobie go zaciekawiło, może jakiś zapach albo... No nie ważne.
- Spoko, nic się nie stało, to też moja wina, bo mogłam nie wrzeszczeć na cały las, więc się nie przejmuj - dziewczyna z uśmiechem wyciągnęła do niego rękę. - Jestem Skipper.
- A ja Halibut Straszliwa Czkawka Trzeci, ale możesz mówić po prostu Czkawka - chłopak odwzajemnił uśmiech i uścisnął jej wyciągniętą rękę. - Jeszcze raz przepraszam cię za Szczerbatka, ale zaatakował nas Albrecht Perfidny i straciłem go z oczu, a potem zobaczyłem spadającą do morza Nocną Furię, więc przestraszyłem się, że to on i... Co ci jest? - przerwał, widząc minę dziewczyny, która gwałtownie zbladła i zachwiała się, jakby miała upaść. - Powiedziałem coś nie tak?
- Nie, po prostu... - dziewczyna wzięła głęboki oddech, starając się powstrzymać napływające do oczu łzy. - Mógłbyś zaprowadzić mnie tam, gdzie ostatni raz widziałeś tamtą Nocną Furię? Proszę, to dla mnie naprawde ważne!
- Ej, spokojnie, tam może nawet nie być tej Nocnej Furii, mogło tylko mi się zdawać. A ty w twoim stanie na pewno potrzebujesz pomocy.
- Ale ty nic nie rozumiesz! - dziewczyna ze złości aż tupnęła nogą, co było błędem, to tempe pulsowanie w kostce zamieniło się w nieznośne rwanie. - Tam na pewno jest Nocna Furia. Moja Nocna Furia, Błyskawica!
Kochana to jest extra. Pisz dalej. ^^.pysia
OdpowiedzUsuńDzięki ;)
Usuń